TARAS Pawła Zawodowca

    Jest to taki specyficzny element budowli, który łączy funkcjonalnie ogród z domem. Z tarasu do salonu prowadzą często bardzo szerokie, całkowicie przeszklone drzwi. Po ich otwarciu granica między mieszkaniem a przestrzenią wokół, w dużej mierze zanika. Na tarasie kontakt z przyrodą jest bardzo bliski i naturalny. Po szerokich stopniach schodzimy na trawnik, korony drzew pochylają się nad nami, czujemy wiatr, słońce czy zapach kwiatów.

    Projektując wykończenie tarasu, powinniśmy starać się połączyć naturalnie wyglądające materiały ze stylem i klimatem wnętrza. Kolor okładziny ceramicznej powinien harmonizować z elewacją i cokołem. Sposób ułożenia płytek niech będzie kontynuacją aranżacji podłogi salonu. Faktura może imitować naturalny kamień o nierównych krawędziach.

    Ze względu na swoje usytuowanie, powierzchnia tarasu narażona jest na czynniki atmosferyczne. Deszcz, zalegający śnieg, duże dobowe różnice temperatur, promieniowanie ultrafioletowe czy wielokrotne zamrażanie i rozmrażanie, wywierają destrukcyjny wpływ na nasz taras. Wybierając płytki, musimy zwrócić szczególną uwagę na ich parametry techniczne. Najbardziej odpowiednim materiałem będą oczywiście płytki gresowe. Mają one znikomą nasiąkliwość, poniżej 0,5%, czyli są mrozoodporne. Na opakowaniu lub na spodniej stronie płytki powinien być widoczny piktogram przypominający płatek śniegu(*). Na tarasie często zalega kurz i piasek, który pod butami działa jak papier ścierny. Płytki muszą mieć wysoką klasę ścieralności, nie mniej niż 3–4. Dla bezpieczeństwa użytkowania nasza okładzina musi mieć również skuteczność antypoślizgową, o klasie powyżej R10.

    Bardzo ważną sprawą jest przygotowanie podłoża. Ze względu na trudne, często zmieniające się warunki atmosferyczne ma to szczególne znaczenie. Przede wszystkim, jeśli pod płytą tarasu znajduje się ogrzewane pomieszczenie, musimy wykonać izolację termiczną. Do tego celu używamy najczęściej płyt styropianowych. Następnie na warstwie folii polietylenowej układamy warstwę dociskową z zaprawy cementowej. W celu odwodnienia powierzchni musimy zachować niezbędne spadki w kierunku zewnętrznej krawędzi tarasu. Zalecane pochylenie to 0,5% - 1,5%. (1% spadku to różnica poziomów 1cm na dystansie 1m.)

    Kolejną ważną sprawą są dylatacje, czyli przerwy konstrukcyjne. Ich zadaniem jest kompensacja naprężeń budowli wynikających z procesu osiadania, skurczów betonu czy rozszerzalności temperaturowej. Jeśli pominiemy wykonanie dylatacji to powstaną one samoistnie, w miejscach nieprzewidywalnych. Powstaną po prostu pęknięcia. Maksymalne, nie dylatowane powierzchnie na tarasie to 10m2, przy najdłuższej krawędzi boku do 4m.

    Coraz powszechniej stosowana jest ostatnio technologia wykonywania hydroizolacji podpłytkowej. Zabezpiecza ona pomieszczenia pod tarasem przed przenikaniem wody, jednocześnie nie dopuszcza do powstawania tak zwanego „efektu odparzania” płytek. Tradycyjna hydroizolacja bitumiczna oczywiście chroni pomieszczenia pod spodem, jednak pozwala na kumulację wody w warstwie podposadzkowej. Nasłoneczniony taras może się nagrzewać do temperatury nawet 70 ºC. Woda zalegająca w przestrzeni między płytkami a warstwą papy, w postaci pary wodnej, pod dużym ciśnieniem, wysadza do góry fugi i „odparza” pytki. Hydroizolacje nowej generacji, na bazie cementu zbrojonego włóknami syntetycznymi, zarabianego żywicami syntetycznymi, są paroprzepuszczalne. Pozwalają tarasowi, jako przegrodzie termicznej, „oddychać”.

    Dylatacje, które wykonujemy w miejscach projektowanych spoin, wykonujemy przez nacięcie podłoża na głębokość 1/3 jego grubości. Musimy je również zabezpieczyć przed przenikaniem wody, używając specjalnych taśm izolacyjnych z elastomeru. Wkleja się je zatapiając w masie hydroizolacji bandaż, który wystaje po obu stronach na całej długości taśmy. Wykonując izolację szczeliny dylatacyjnej lub połączenia podłoga–ściana, trzeba lekko sfałdować taśmę. W przypadku jakichkolwiek drgań czy przesunięć, napięta taśma mogłaby ulec przerwaniu.

    Okładzinę ceramiczną przyklejamy do hydroizolacji podpłytkowej zaprawą klejową elastyczną, oznakowaną wg Normy EN12004 jako „C2”. Elastyczność zaprawy klejowej na bazie cementu polega na tym, że nie rozsadza jej zamarzająca woda, która mogła przedostać się pod płytki. Kompensuje również naprężenia powstałe na skutek zmian temperaturowych i różnic w rozszerzalności termicznej wbudowanych materiałów.

    Spoiny również muszą być elastyczne, wg normy EN 13888 posiadają symbol „CG2”. Fugi dylatacyjne wypełniamy masą silikonową, najlepiej w kolorze spoiny cementowej. Na tarasy niezalecane są epoksydowe masy do fugowania. Są one, co prawda wodoszczelne, ale nie przepuszczają również pary wodnej. Może zajść prawdopodobieństwo, że nastąpi niepożądany „efekt odparzania”.

    Mocowanie balustrad należy wykonać przed ułożeniem hydroizolacji. Wiercenie i obsadzanie dybli w gotowej okładzinie prowadzi do uszkodzenia membrany izolacyjnej. Na szczęście coraz częściej mocuje się słupki balustrad od spodu płyty balkonowej lub od czoła tarasu.

     Konieczne jest również wykonanie odprowadzenia wód opadowych poprzez rynny i rury spustowe. Średnice przekrojów dobiera się proporcjonalnie do powierzchni tarasu. Produkowane są już gotowe systemy do wykańczania krawędzi i odprowadzania deszczówki.

     Czasami jeszcze, choć na szczęście coraz rzadziej, spotykam się z takim podejściem do wykonywanej pracy: „nie zrobię tej hydroizolacji, to za rok będzie kolejna robota”. Absolutnie błędne podejście, czasy się zmieniły, „to se ne wrati, Pane Hawranek”. Jak się taras za rok wysypie, to robota będzie, ale dla kogoś innego. Po partaczu zostanie tylko złe wspomnienie. Najlepszy klient to taki, któremu nas polecono. Taki biedny „Kowalski”, szykując się do remontu jest jak dziecko we mgle, szuka kogoś, kto poprowadzi go za rękę. Pierwszym mentorem będzie znajomy, który już przeszedł przez „piekło remontu w domu”. Jeśli Ciebie zarekomenduje jako godnego zaufania, to Masz kapitał w garści. Musisz tylko pilnować, żeby tego zaufania nie stracić. Jeśli wchodzisz na robotę „z ulicy”, przypadkowo, to klient jest bardzo ostrożny, patrzy Ci na ręce, podtyka pod nos ostatnie wydanie Muratora. Trzeba sporo wysiłku, żeby się oswoił i nie przeszkadzał w pracy.

    Z jednej strony pracy raczej nie brakuje, zaczyna dominować rynek wykonawcy. Z drugiej strony jednak nie można popadać w samouwielbienie i arogancję. Na swoją markę trzeba pracować cały czas, dzień w dzień. Nie można odpuścić sobie nawet na chwilę jakości. Każdą pracę można wykonać dobrze lub źle. Wcale nie trzeba włożyć dużo więcej wysiłku, żeby ze słowa: „jakoś” dojść do słowa: „jakość Q”. Jeden z kolegów z kursu mistrzowskiego opowiadał przy kolacji, że czasami musiał zadać pytanie swojemu pracownikowi: „-Chłopie, a co Ci zależy, żeby tego nie zrobić dobrze?”. Dbajcie Panowie o swój wizerunek zawodowy, szanujcie swój fach, to i on się Wam odwdzięczy, czego życzy wszystkim

Wasz Paweł Zawodowiec




na początek strony

  

Copyright © Polskie Zrzeszenie Płytkarzy