Adam Modrzejewski, czeladnik ze Słubic Na początku motywacją do tego, żeby zdobyć „czeladnika” był prestiż posiadania dokumentu, którego nikt nie podważa. Akurat musiałem przerwać remont na kilka dni z powodu kursu, ale inwestor zrozumiał to. Nawet był zadowolony, że robotę w jego domu kończy dyplomowany wykonawca. Przedtem też wiedziałem, że są np. różne kleje do różnych rzeczy, ale kurs wprowadził porządek w tej mojej wiedzy i nabrałem przekonania, że to co wiedziałem i robiłem, było dobre. Teraz rozpoczynam budowę wizerunku mojej firmy w mieście, reklamy, oklejony samochód, banery itd. To, że mam czeladnika i że jestem członkiem stowarzyszenia PZP jest jednym z głównych elementów tej reklamy. Z tego co wiem, w naszym mieście jako pierwszy zdałem egzamin. Słyszałem, że jeszcze kilku szykuje się na kurs. W przyszłym roku będę miał odpowiedni staż w zawodzie i startuję na mistrza.
Wywiad z Bogusławem Skoczkiem glazurnikiem - przedsiębiorcą
PZP Powiedz w kilku słowach, jak się rozpoczęła Twoja przygoda z budowlanką? B.S.Moja przygoda rozpoczęła się bardzo zwyczajnie. Nie miałem nigdy zamiaru pracować w tym zawodzie, ale po wyjściu z wojska nie miałem zajęcia. Kolega mnie po prostu zabrał do swojej firmy, żebym mu pomógł przy płytkach. Na początku tylko mu pomagałem. Po jakimś czasie zaczął mnie wypuszczać na samodzielne roboty. Jedź tam, załatw to i tamto, zrób tą łazienkę, taką posadzkę. Potem już zacząłem na własną rękę to wszystko robić i tak to wygląda do dnia dzisiejszego.
PZP Jak długo jesteś w branży? B.S. Glazurnictwem zajmuję się od 9 lat.
Tym razem w Jadwisinie zebrało się 18 chętnych i gotowych na szkolenie. Siedząc w kurtkach, dopóki kominek nie rozgrzał Sali, zaczęliśmy zajęcia. Najpierw teoria, wykłady, dyskusje i rysunek, obliczenia i ćwiczenia… Potem praktyka, opowiadania i anegdoty z budowy. Na końcu egzamin… I tu były schody… Ale nie z takimi zadaniami koledzy sobie radzili Jedni lepiej, drudzy troszkę słabiej, inni za to wspaniale.
Mistrzowie i czeladnicy z Jadwisina - Marzec 2011 r.
Marzec 2011 - czyli nowi mistrzowie i czeladnicy z Jadwisina. 5 marca do Jadwisina zawitało 21 żądnych wiedzy fachowców. 17 godzin zajęć teoretycznych, 10 godzin zajęć praktycznych i wieczorne rozmowy wśród kolegów zaowocowały pięknymi wynikami podczas egzaminu.
O swojej pracy opowiada Jacek Kajko i Przemysław Drapiewski, Firma SOL-GIPS z Bydgoszczy:
Rzetelnie i pomysłowo ułożone płytki są naszą wizytówką i najlepszą reklamą, cieszą oko gospodarza przez wiele lat, dlatego trzeba wciąż się doskonalić, aby sprostać oczekiwaniom. Ale nasi klienci z roku na rok stają się coraz bardziej wymagający, oczekują od rzemieślnika nie tylko rzetelności, ale ciekawych aranżacji, własnych projektów, fachowego doradztwa i potwierdzenia kwalifikacji. Galeria prac.
Jacek - Stwierdziłem, że aby osiągnąć najlepsze rezultaty i zrobić możliwie jak najwięcej trzeba połączyć siły z Przemkiem. Obaj od przysłowiowego A do Z zajmujemy się projektowaniem posadzek, doborem materiałów najwyższej jakości po montaż i prace wykończeniowe.
Przemek - Zadowolony gospodarz to orędownik naszej pracy i dzięki temu zlecenia „nakręcają się”, właśnie dzięki takim klientom. Ale firmy, które chcą się rozwijać, zdają sobie sprawę, że konkurencja jest tak duża, że ważne stało się potwierdzenie kwalifikacji zawodowych.