Zamów bezpłatny NEWSLETTER!
Bądź na bieżąco!
Wypełnij formularz! Kliknij tutaj!
Basen wyłożony mozaiką szklaną. O swoich doświadczeniach opowiada Rafał Toppich
Kuchnie, łazienki, tarasy, schody to dla glazurnika chleb powszedni. Czasem łatwe, czasem trudne, bardziej lub mniej skomplikowane. Wykonując prace w bloku, w domku jednorodzinnym do emontu czy nowopowstałym, robiąc te wszystkie rzeczy codzienne z większym lub mniejszym polotem, nieraz zastanawiałem się, kto wykonuje prace glazurnicze w wielkich, pięknych rezydencjach. No kto, bo przecież ktoś musi.współpraca z projektantami Cerpolu zawsze układa się poprawnie i bezproblemowo. Dostawałem od nich zlecenia na realizacje wykończeń wg ich projektów, ale również oni wykonywali projekty dla
moich klientów. Jakiś czas temuzadali mi pytanie: – Rafał, trzeba zrobić basen, basen w prywatnym domu. Jest tylko mały problem – basen w całości wyłożony jest mozaiką szklaną. Czy się tego podejmiesz?– Jak to ja? To nie możliwe. Nigdy tego nie robiłem, nie znam się na technologii basenowej, nie kleiłem nigdy tak wielkich połaci mozaiki. Nie, i jeszcze raz nie! To za duża odpowiedzialność.Temat wygasł, ale powracał od czasu do czasu podczas moich wizyt w salonie. Oswajałem się z tematem, nabierałem coraz większej ochoty na przedsięwzięcie. Ale i tak twardo odmawiałem, zbywałem kolegów z Cerpolu wymówkami, do czasu aż... Podczas rutynowej rozmowy w kantorku projektanta przez szklane drzwi weszła pani inwestor. Zostaliśmy sobie przedstawieni w taki sposób, że nie było dla mnie odwrotu:– To jest pani inwestor, właściciel basenu.– A to jest wykonawca, który z powodzeniem wykona ten basen. No i się zaczęło. Zostałem „wkręcony” w rozmowę poprowadzoną w taki sposób, jakbym już dawno się zgodził. Przyznali oboje, że nie mogą znaleźć wykonawcy do realizacji basenu i na pozostałe podłogi. Więc robota, można by rzec, klepnięta wstępnie, umówiliśmy termin spotkania na obiekcie.Dom okazał się być przeogromny: 250 m2 mozaiki na basenie, 250 m2 podłóg w gresie (120x60), około 100 m2 podłóg pomieszczeń gospodarczych, siedem pomieszczeń socjalnych, toaletowo-łazienkowych. Powierzchnia użytkowa, bagatela, około 1100 m2.
systemu montażu, chemii budowlanej i na mnie spoczywała odpowiedzialność. Co wybrać? Mapei? Może Sopro? Albo BASF PCI? Lub Botament. Dwie pierwsze firmy odpadły przy pierwszej turze. PCI był dla mnie nieznany, choć bardzo zachwalany przez kolegów z północy polski. Nawiązałem kontakt z przedstawicielem PCI i dostałem ofertę. Nie była zbyt zadowalająca, ale przede wszystkim brak było bezpośredniego kontaktu na miejscu budowy. PCI również odpadł. Pozostał Botament. Przedstawiciel tej firmy zobowiązał się do stałej współpracy. Przygotował całą technologię, uczestniczył w tworzeniu harmonogramu robót, obiecał doglądać postępu prac. Przeprowadził krótkie szkolenie ogólne z materiałoznawstwa: co, jak, gdzie, w którym momencie. Przyszła oferta cenowa z Botamentu, którą niezwłocznie przekazałem klientowi. Akceptacja była szybka i decyzja
zapadła: robimy na Botamencie. Podczas rozmowy w gronie zainteresowanych:
Botament, Aqua Star-wykonawca instalacji i ja, domagaliśmy się zgody na wykonanie próby wodnej – napełnienia niecki basenu wodą i sprawdzenia szczelności niecki przy pełnym obciążeniu. Niestety, nie udało się przekonać inwestora do wydania na ten cel dodatkowych pieniędzy. Nadszedł czas rozpoczęcia prac. Pierwszym etapem jak zawsze jest przygotowanie podłoża. Nieckę betonową przed przystąpieniem do prac wykończeniowych należy wypiaskować, usunąć luźne części betonu, „raki” i zacieki wody zarobowej. Zorganizowałem odpowiedni piasek, maszyny do piaskowania. Dwa dni potężnego kurzu, hałasu i po robocie. Gdy kurz już opadł, zaczęły się kolejne etapy robót. Powoli, sukcesywnie i metodycznie wszystkie betonowe naroża na schodach, na krawędziach i w przelewie nabierały obłych kształtów, trzeba je było wyokrąglić. Górna krawędź basenu została zaprojektowana równo z poziomem lustra wody, więc te prace musiały być wykonane z dużą starannością i dokładnością. Nie posiadam typowego niwelatora, ale mamy wypożyczalnię sprzętu budowlanego. Czasami ekipa montująca rigipsy użyczyła nam swojego. Wyznaczyliśmy punkty wysokościowe i powstały górne krawędzie basenu. Ściany wymagały drobnych korekt i prostowań. Wreszcie przyszedł czas na izolację. Wykonaliśmy uszczelnienia wokół wszystkich elementów przepustowych, oświetleniowych: żywice, mankiety, warstwa drapana, taśmy i dwie warstwy właściwe. W sumie prosta robota, ale wymagająca stałej koncentracji. Nie można sobie pozwolić nawet na najmniejszą niedoróbkę. Ułożenie mozaiki na ścianach nie sprawiało nam większego problemu i zajęło 5 dni. Osobnym zadaniem były schody, wcześniej w domu
przygotowałem makietę stopnia i okleiłem ją mozaiką. Chciałem pokazać klientowi jak będzie wyglądał taki stopień na gotowo. Pomysł był udany, inwestor zadowolony, a ja
spokojniejpodchodziłem do pracy. Czas oklejania schodów – jeden tydzień. Podłoga – dno basenu. Niestety, mozaika przyjechała oklejona papierem na stronie licowej. Rozwiązanie dla glazurnika niezbyt wygodne, nie za wiele widać, co się klei, a po odklejeniu papieru każda kostka jest osobnym elementem. Bałem się, że część kostek nie będzie dostatecznie przyklejona i podczas dalszych prac część kostek może po prostu odejść.Kleiłem tą mozaikę metodą podwójnego smarowania. Grzebieniem nr 4 rozprowadzałem klej na kawałku płyty GK i kładłem na to klaster mozaiki. Tym samym grzebieniem układałem klej na podłożu. Po oderwaniu klastra od płyty GK spód był równiutko zaciągnięty klejem. Po ułożeniu na przygotowanym miejscu lekko dociskałem mozaikę styropianową pacą. Ta „czwórka” była już nieźle „zjechana”, więc nie było pod kostkami za dużo kleju. Szklana mozaika miała 3 mm grubości, ale klej nie wypływał ze szczelin. Patent na układanie sprawdził się i ku mojej uciesze na całości przed fugowaniem odskoczyło nie więcej niż kilka kostek. Czas układania mozaiki na dnie – jeden tydzień. Do tego momentu mozaikę kleiłem osobiście.
Rynna przelewowa sprawiła mi najwięcej kłopotu zarówno z uszczelnieniem jak i z ułożeniem okładziny. Może była za mało przemyślana, może nie byłem w stanie na bieżąco kontrolować prac? Nie wiem. Było kilka przeróbek, dokładek. Efekt wizualny dzisiaj jest jak najbardziej poprawny, ale było na nią „zjedzonych” najwięcej godzin. Plaża, poza wyrównaniem, przeróbkami i szyciem dylatacji poszła stosunkowo gładko.Na ścianie pomieszczenia basenowego z centymetrowej mozaiki Bizzaca powstał obraz przedstawiający twarz kobiety o powierzchni 15 m2. Stres przy tym był
wielki, bo materiał ten kosztował ponad 25 tys. zł. Fugowanie też było bardzo pracochłonne. Fuga była częściowo w oryginalnych kolorach, ale trzeba też było dorabiać na miejscu. W sumie
wykorzystano 6 kolorów spoin. Prysznic przybasenowy również został wykonany w mozaice. Jak pisałem wcześniej, do nas należało wykonanie basenu i podłogi parteru. Najwidoczniej jednak nasza praca spodobała się inwestorowi, ponieważ zgodził się na przerwanie prac i nasz wyjazd na inną, zaplanowaną wcześniej budowę. Po powrocie zrobimy całą resztę.
Dzisiaj basen, trzy duże łazienki, mała toaleta, prysznic, podłogi pomieszczeń gospodarczych są już ukończone. Było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie zawodowe i niemałe wyzwanie, któremu na szczęście udało się sprostać.
Projekt basenu: Marek BItka
Wykonawca: Firma Toppich Rafał






