PO SZKLANIE I NA RUSZTOWANIE – oto przysłowiowy wizerunek polskiego budowlańca. Nieogolony, w podartych i brudnych ciuchach, zionący oddechem pamiętającym wczorajsze, tanie wino. ZDROWIE NA BUDOWIE – dzień pracy rozpoczyna się od „klina” i czyszczenia narzędzi młotkiem z resztek wczorajszej zaprawy. Glazurnicy to też branża budowlana, więc ten „splendor” spływa również na nas. Tak nas widzą przeciętni obywatele, nasi potencjalni klienci. Czy zdarzyło się wam spotkać z dyskryminacją wynikającą z tego stereotypu myślenia o „fachowcach”?

    Na łamach tej rubryki będziemy poruszać tematy dotyczące nie tylko spraw technicznych, ale głównie ogólnie pojętej kultury pracy. Postawmy sobie cel!!! Zmieńmy negatywny sposób postrzegania faceta w drelichach. Sprawmy, że branża glazurnicza stanie się elitą na budowie, że koledzy z innych specjalności budowlanych będą z zazdrością patrzeć na nas, że klienci nie będą kwestionować naszej stawki za metr kwadratowy.

    Co powinniśmy robić, żeby osiągnąć ten cel? Jakie wartości powinniśmy promować, jakie modele zachowań i cechy charakteru powinny nam w tym pomóc? Zacznijmy od punktualności. Dotrzymywanie umówionych terminów i godzin spotkania świadczy o szacunku, jakim darzymy naszego klienta. Nie należy być za wcześnie, bo nasz kontrahent może jeszcze być w pidżamie lub w trakcie prac domowych. Prawdopodobnie wprawimy go w lekkie zakłopotanie swoją obecnością. Jeśli mamy się spóźnić, trzeba go jak najszybciej o tym poinformować. Nawet jeśli to jest tylko 15 minut z powodu korków na mieście, to nasz telefon z przeprosinami spowoduje, że klient poczuje się dowartościowany. Jeśli jest to pierwsze spotkanie, to na pewno przełamiemy pierwsze lody. Pierwsze wrażenie jest decydujące, i można je zrobić tylko jeden raz.

    Proponuję, żeby ta szpalta była otwarta na wasze propozycje. Piszcie listy, e-maile ze swoimi propozycjami. Obiecujemy, że każdy list zostanie przeczytany. Otrzymaliśmy już pierwsze pytania od naszych czytelników dotyczące spraw technicznych. Jedno z nich dotyczyło układania płytek na podłodze drewnianej. Z przyjemnością odpowiadamy.

    Zaprawa klejowa na bazie cementu nie nadaje się do przyklejania płytek do podłoża drewnianego, tak jak nikomu nie udało się przymurować drewnianej ościeżnicy do glifu. Zawsze wykonuje się kotwienie oraz mocuje się opaskę maskującą pęknięcie między tymi materiałami. Cement nie wiąże się z drewnem. Pierwszym krokiem jest ocena stabilności podłoża. Jeśli są to klawiszujące deski na legarach, to musimy powierzchnię usztywnić, najlepiej nakładając na powierzchnię płytę np. OSB, mocowaną na klej i wkręty. Jeśli są to luźne deszczułki klepki lub mozaiki, to po prostu trzeba je przełożyć i ponownie przykleić. Płytki ceramiczne przyklejamy klejem dyspersyjnym, gotowym do użycia lub cementowym, wykonując wcześniej warstwę sczepną. Może to być specjalny preparat gruntujący lub masa do wykonywania hydroizolacji podpłytowej. Dwuskładnikowa masa do hydroizolacji tarasów najlepiej spełnia to zadanie. Bardzo mocno przyczepia się do podłoża drewnianego lub drewnopochodnego, zabezpiecza je przed wnikaniem wody i co najważniejsze, dzięki dużej elastyczności stwarza przeponę, która niweluje naprężenia wynikające z pracy podłoża drewnianego z powodu wilgoci i okładziny ceramicznej, bardziej reagującej na zmiany temperatury. Możemy również użyć masy samopoziomującej, przeznaczonej do wylewania ma podłożach drewnianych, po uprzednim zagruntowaniu odpowiednim preparatem.

Wasz Paweł Zawodowiec




na początek strony

  

Copyright © Polskie Zrzeszenie Płytkarzy