|
Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz – czyli przygotowanie podłoża według Pawła Zawodowca.
W trakcie poprzedniej edycji projektu szkoleniowego dla glazurników, w oddziale warszawskim PZP technologię wykładał śp. Marek Nowicki, świetny fachman, dobry kolega. Często powtarzał, i to bardzo zapadło mi w pamięci, że przy układaniu płytek najważniejsze są trzy rzeczy. Pierwsza to: przygotowanie podłoża, druga: przygotowanie podłoża a trzecia również przygotowanie podłoża. Samo układanie płytek dla dobrego rzemiechy to sama przyjemność.
Podłoże pod okładziny ceramiczne musi być odtłuszczone, odkurzone, wolne od luźnych części, o odpowiedniej wytrzymałości i wilgotności. Oczywiście powierzchnie pionowe i poziome muszą być jak najbardziej zbliżone do płaszczyzny. Jeżeli projekt nie przewiduje inaczej, powinny przenikać się pod kątem prostym i ich linie przecięcia powinny być liniami prostymi. To abecadło wykonawcy, powtarzane w każdej instrukcji, ale nigdy za dużo przypominania.
Do uzupełniania ubytków, wyrównywania lub szpachlowania powierzchni, powinniśmy stosować tylko i wyłącznie materiały do tego przeznaczone. Niestety, dość powszechne jeszcze jest stosowanie do tego celu zaprawy klejowej. Jak sama nazwa wskazuje, klej służy do klejenia a nie wyrównywania. Jego formuła chemiczna wymaga, aby wiązania cementowe powstawały w warunkach odpowiedniej wilgotności przez określony czas. Jeżeli klej pozostaje dłuższy czas nie przykryty płytką, woda gwałtownie z niego odparowuje i część wiązań cementowych nie powstaje, nasza „warstwa wyrównawcza” jest po prostu słaba. Zdarza się również klejenie płytek od razu grubą warstwą. Jeśli nie jest to klej przeznaczony do tego sposobu montażu, możemy mieć spore kłopoty. Większość spotykanych na rynku zapraw klejowych ma określoną górną granicę grubości stosowanej warstwy i najczęściej wynosi ona 5-7 mm. Jeśli pod płytką mamy kilkanaście lub kilkadziesiąt milimetrów zaprawy, to bardzo prawdopodobnym zjawiskiem będzie skurcz objętości, właściwy wszystkim masom zawierającym wiążący cement. Skurcz kleju pod płytką powoduje nierównomierne zapadanie się okładziny. Może również wyginać płytki, co prowadzi do pękania szkliwa, powstaje tzw. „pajęczyna”.
Do wyrównywania powierzchni poziomych najskuteczniejsze są masy samorozpływne. Przeważnie trzeba trochę pomóc im się rozpłynąć, ale dzięki nim uzyskujemy równą, poziomą płaszczyznę. Wymagają jednak ścisłego przestrzegania reżimów technologicznych przygotowania podłoża, wykonania i pielęgnacji wylanej masy. Do równania ścian stosujemy zaprawy wyrównujące. Piony i winkle wyznaczamy przy użyciu odpowiednich narzędzi pomiarowych. Nie należy oszczędzać na sprzęcie, dobre poziomice czy urządzenia laserowe oszczędzają nasz czas pracy i dają gwarancję poprawności wykonania. Wierzcie mi, klienci również oceniają Was po tym, jakich narzędzi używacie i w jakim są one stanie. Dobrym rozwiązaniem na wyrównanie ściany jest również, o ile to możliwe, wklejenie płyty gipsowo-kartonowej. Coraz bardziej popularnym materiałem jest płyta budowlana – wedi. Produkuje się ją z pianki polistyrenowej, zbrojonej z obu stron siatką z włókna szklanego i pokrytej zaczynem cementowym wzbogaconym sztucznymi tworzywami. Jest wodoodporna i termoizolacyjna, bardzo łatwo daje się obrabiać i montować.
Bardzo ważnym elementem przygotowania podłoża jest gruntowanie. Wykonujemy je przed każdą czynnością polegającą na nałożeniu kleju, warstwy wyrównawczej, szlichty, gładzi itp.. Główne zadania warstwy gruntującej to zmniejszenie i regulacja chłonności wodnej podłoża oraz związanie na powierzchni wszechobecnego pyłu budowlanego, który stwarza warstwę nieprzyczepną dla kleju. Bardzo ważne zadanie preparatów gruntują to oddzielenie od siebie warstw zaprawy, które mają inne spoiwa. Kiedy na tynku cementowo-wapiennym naciągamy gładź gipsową, lub na jastrychu gipsowym stosujemy klej na bazie cementu, warto wiedzieć, że te dwa materiały nie powinny się zetknąć. Cement z gipsem wchodzi w reakcję chemiczną, której produkty powodują pęcznienie i rozwarstwianie się tych materiałów.
Często się zdarza, że podłoże, na którym będziemy wykonywać okładzinę ceramiczną, jest słabe, pyli się, bardzo łatwo daje się zarysować. Żeby nasza okładzina nie odpadła wraz z warstwą kleju, musimy to podłoże wzmocnić. Wbrew temu, co niektórzy producenci chemii budowlanej umieszczają na etykietach swoich produktów, preparaty akrylowe do gruntowania nie wzmacniają podłoży. Są do tego celu przeznaczone inne technologie. Jeżeli jastrych cementowy jest słaby z powodu zbyt małej ilości spoiwa w mieszance (syp piach, lej wodę, nie żałuj materiału), najczęściej jest również bardzo nasiąkliwy. Wzmacnianie polega na nasączeniu tej struktury preparatem, który wniknie głęboko, stwardnieje i ją zeskali. Do tego celu stosuje się dwuskładnikowe, reaktywne środki na bazie żywicy epoksydowej o długich łańcuchach polimerowych lub jednoskładnikowe na bazie krzemianów. Szczególnie słabe podłoża wymagają wielokrotnego nasączania i zasadą jest, że kolejne wykonuje się dopiero po stwardnieniu poprzedniej. Jeśli podkład jest już odpowiednio nasycony a na powierzchni powstają kałuże z wylewanego preparatu, należy je przesypać piaskiem kwarcowym, żeby stworzyć porowatą powierzchnię, przyczepną dla kleju W ten sposób postępujemy z powierzchniami poziomymi. Preparaty te mają konsystencję oleistą i wsiąkają dość długo, więc nie nadają się na ściany. Szybciej spłyną na dół niż wnikną w głąb podłoża. Poza tym, okładziny ścienne nie wymagają podłoży o bardzo dużej wytrzymałości na ściskanie. Jeśli już są tak słabe, że nie kwalifikują się pod okładziny ceramiczne, to na pewno nie będzie trudności z ich skuciem.
W podłożach betonowych lub jastrychach z zaprawy cementowej często widoczne są włosowate pęknięcia. Powstają one na skutek skurczu mieszanki podkładu w trakcie twardnienia. Jeśli leży ona na stabilnym podłożu i jest z nim związana, wystarczy przeszpachlować widoczne zarysowania, i można przystępować do kolejnych etapów prac posadzkarskich. Jeżeli jednak pod warstwą wyrównawczą pod posadzkę mamy izolację termiczną np. ze styropianu, i widoczne są mikropęknięcia, sprawa jest dużo poważniejsza. Najczęściej ujawniają się one dopiero w trakcie gruntowania jako ciemniejsze, cienkie kreski. Jeżeli zbagatelizujemy problem i wykonamy wylewkę samopoziomującą lub przykleimy bezpośrednio płytki, to w trakcie użytkowania w wyniku obciążeń dynamicznych nastąpi przeniesienie tych pęknięć na wyższe warstwy podłogowe. Okładzina końcowa nie przeniesie tych naprężeń i będzie klawiszowała wraz z całą podłogą. Niezbędne jest wykonanie spawu popękanego podłoża.
Robi się to przy użyciu zalewowych mas na bazie żywicy epoksydowej lub poliestrowej. Pęknięcie należy poszerzyć przy użyciu narzędzi ręcznych, lub mechanicznych tak, aby szczelina miała szerokość około 3-5 mm. Co ok. 20 cm wykonujemy poprzeczne nacięcia, w które wkładamy specjalne kotwy, dodatkowo spinające wykonywane łączenie. Dno rysy uszczelniamy sznurem poliuretanowym, żeby masa zalewowa nie uciekła nam w spodnie warstwy posadzkowe (np.styropian). Szczelina musi być odkurzona i sucha. Pył i wilgoć spowoduje, że cała praca pójdzie na marne. Żywica nie przyklei się do powierzchni wilgotnej lub zapylonej. Czasem zachodzi konieczność przesunięcia dylatacji o kilka lub kilkanaście centymetrów. Postępujemy dokładnie tak samo, zalewamy starą szczelinę żywicą i szlifierką kątową nacinamy nową. Żywice poliestrowe mają bardzo krótki czas przerobu, ok. 5-10 minut, ale wymaganą wytrzymałość uzyskują po ok. 1 godzinie. Więcej czasu mamy przy pracy z żywicą epoksydową, ale pełną wytrzymałość uzyskuje po mniej więcej 7 dniach.
Podłoże pod hydroizolacje również wymaga specjalnego przygotowania. Poza „abecadłem”, wymienionym na początku, trzeba zadbać, aby było równe i gładkie. Materiały do hydroizolacji podpłytowych, tak zwane płynne folie czy produkty wieloskładnikowe – reaktywne są przeważnie drogie. Rozprowadza się je po podłożu pędzlem lub wałkiem malarskim, niektóre układamy przez szpachlowanie 2-3milimetrową warstwą. Na nierównym podłożu zużywamy ich nieporównywalnie więcej. Na podkładzie betonowym wyrównanym łopatą lub ściągniętym drewnianą łatą nie da się położyć cienkiej i równomiernej, dwumilimetrowej warstwy hydroizolacji. Zamiast jednego opakowania na taras o powierzchni np.10m2, trzeba będzie użyć trzech lub czterech zestawów.
Do wyszpachlowania podkładu pod hydroizolacje tarasową bardzo przydatne są upłynnione, elastyczne zaprawy klejowe o krótkim czasie wiązania. Trzeba tylko chronić świeżo położoną warstwę przed słońcem i wiatrem. Można ją przykryć na kilka godzin cienką folią malarską.
Przygotowanie podłoża pod „płynną folię” wymaga również zagruntowania preparatem do tego przeznaczonym. Hydroizolacje tarasowe układamy na powierzchni lekko zwilżonej wodą.
Przyklejanie płytek ceramicznych na podłożach nienasiąkliwych wymaga często wykonania warstwy sczepnej. Już słyszę, jak niektórzy z Was wspominają o elastycznym kleju, cienko rozprowadzonym po starej glazurze, a na nim nowe płytki na zaprawie podstawowej. Nic bardziej błędnego. Taka cienka warstwa będzie się sypać na potęgę przy dotknięciu jej powierzchni ręką. Jest duża szansa na to, że glazura spadnie, a rozwarstwienie nastąpi właśnie w tym miejscu.
Jest kilka sposobów wykonania mostka łączeniowego. Najprostszy, to cienka warstwa kleju dyspersyjnego, gotowego do użycia, rozprowadzona pacą zębatą nr 4. Klej ten twardnieje przez odparowanie zawartej w nim wody. Uzyskujemy bardzo twarde i porowate podłoże, mocno trzymające się podkładu. (Nie przyklejajcie takim klejem gresu na starych płytkach. To tak jak zamknąć gotowy klej z powrotem w pudełku, nie zwiąże).
Inny sposób to wykorzystanie do tego celu masy do hydroizolacji podpłytkowej, o której mówiliśmy przed chwilą. Szczególnie na podłoża z drewna lub materiałów drewnopochodnych. Ten sposób wypróbowaliśmy z powodzeniem w tak zwanych „domach kanadyjskich”. Oprócz tego, że reaktywna hydroizolacja świetnie zabezpiecza przed wodą drewnianą konstrukcję i podkład, stwarza mostek sczepny, to jeszcze przez swoją wysoką elastyczność kompensuje naprężenia ścinające, które występują na styku sztywnej okładziny ceramicznej i „pracującej” konstrukcji drewnianej.
Płynna żywica syntetyczna zmieszana z wodą i cementem tworzy szlam, który wykorzystujemy jako warstwę sczepną, montując okładzinę metodą: ”mokre na mokre”.
Te wszystkie zabiegi przygotowujące do układania pytek nie są na pokaz, nie mają koloru, faktury, desenia. Są żmudne, trudne i nieefektowne. Ale wykonanie ich daje gwarancję długiego i bezpiecznego użytkowania okładziny bez reklamacji.
Wszyscy wiemy, że nadszedł czas żniw dla glazurników. Pracy dla fachowców nie brakuje, a i partacze nie mogą narzekać na brak zajęcia. W zleceniach można przebierać jak w koszu z tanią odzieżą. Niektórzy wykonawcy pewnie wykorzystują dogodną dla siebie sytuację na rynku, próbując „ogolić” jak największą liczbę zleceniodawców w jak najkrótszym czasie. Często dzieje się to niestety ze stratą dla jakości wykonywanych robót.
Nie chcę krakać, ale ta koniunktura nie będzie trwała wiecznie. Natura nie lubi próżni. Tylko patrzeć, jak odrzucone przez was zlecenia wezmą nasi bracia zza rzeki Bug, jak płytki zaczną spadać na ściany i podłogi z zawrotną szybkością rzucane małymi, żółtymi rączkami, a fugi będą wychodziły całkiem proste spod skośnych, czarnych oczków. Jedyna nasza obrona to dobra jakość wykonywanych usług i pełne zaufanie klientów. Mistrzowskie certyfikaty, szkolenia, normy wykonawcze(pracujemy nad tym), rzeczoznawcy PZP, to nasze działania, które mają na celu podniesienia rangi zawodu Glazurnik Mnie brakuje w tym jeszcze jednego elementu. Powinniśmy stworzyć Kodeks Etyczny Glazurnika, zbiór zasad i wartości dotyczących naszej pracy. Prawnicy, dziennikarze, nauczyciele czy urzędnicy posiadają takie kodeksy, ich status w społeczeństwie jest ugruntowany i dość wysoki. (Mam nadzieję, że nie chcecie skończyć jak politycy.) Tylko jest jedna trudność. Taki kodeks, żeby był autentyczny i uznany, musicie drodzy koledzy, stworzyć sami. Od początku do końca. Proponuję dwie rzeczy. Pierwsza, to dyskusja na ten temat na forum internetowym na naszym nowym portalu www.glazurnicy.pl. To narzędzie daje możliwość swobodnej wymiany pomysłów i doświadczeń. Druga: przysyłajcie konkretne propozycje na adres:
Lub pocztą na adres redakcji:
Polskie Zrzeszenie Płytkarzy
ul. Jagiellońska 34 lok. 4
05-120 Legionowo
Jeśli każdy z Was przyśle jeden list lub jednego e-maila będę miał robotę na rok, ale może wyjdzie z tego coś sensownego, czego tym razem sobie życz
Wasz Paweł Zawodowiec
na początek strony
|