


|
Jeśli wszystko układa się dobrze, to bądź ostrożny. Nic nie trwa wiecznie. Może akurat teraz idzie nowe.
Na pewno zauważacie, że postępuje proces coraz większej specjalizacji we wszystkich dziedzinach życia. Medycyna, szkolnictwo, informatyka, usługi, przemysł, handel, no i oczywiście technologia, w tym budowlana. Koledzy z większym stażem z pewnością pamiętają budowy sprzed 20-25 lat. Beton, cegła, ściany szczelinowe, ażurowe ścianki stropodachu, potem dwa razy papa na lepiku, szlichta, tynk cementowo-wapienny, emulsja z wapnem, czasem lamperia, lastrykowe podokienniki, na podłogę PCV, stalowe ościeżnice i jakieś typowe, białe drzwi (łza się w oku kręci). Dzisiaj jesteśmy zasypywani informacjami o nowościach technologicznych i materiałach ze wszystkich stron w coraz szybszym tempie. Na każdym kroku w sklepach, hurtowniach i składach budowlanych ktoś nas przekonuje, że to nowe jest lepsze, szybsze, tańsze. Kiedyś płytki układano na zaprawie cementowej, dzisiaj mamy zaprawy klejowe osobno do każdego rodzaju płytek, szybkoschnące i o przedłużonych czasach, cienko i grubowarstwowe, samorozpływne, cementowe, chemiczne, dyspersyjne, mające różne właściwości w zależności od sposobu montażu. Firm, które je oferują jest na rynku coraz więcej, a każda ma dla swoich produktów odrębne nazwy i symbole. Większość z Was oprócz układania płytek wykonuje szereg innych prac budowlanych, czasami nawet z branż pokrewnych: hydrauliki i instalacji elektrycznych. W tych sektorach również następuje bardzo szybki rozwój. Ogólne zasady oczywiście się nie zmieniają (praw fizyki Pan nie zmienisz), ale nowości jest coraz więcej. Żeby za tym wszystkim nadążyć, trzeba się cały czas uczyć w myśl zasady: „kto się nie rozwija, ten się zwija”. Im więcej nowości, tym więcej czasu trzeba poświęcić, żeby być z wiedzą na bieżąco – konkurencja nie śpi. W konsekwencji może dojść do tego, że zacznie nam brakować czasu na pracę i zarabianie pieniędzy. Zasypią nas sterty ulotek, katalogów, kart technicznych i oczywiście rachunki telefoniczne za rozmowy z doradcami technicznymi. Panowie Glazurnicy, zbliża się nieuchronne: SPECJALIZACJA. Specjalizacja w usługach. Im więcej technologii, produktów i specjalności, tym bardziej potrzebna jest gruntowna, specjalistyczna wiedza. Dumny jestem z tego, że Polak potrafi (szczególnie za granicą) zrobić wszystko nawet z niczego. Ale nurt przemian jest właśnie taki a nie inny, kto się w porę nie dostosuje, pozostanie z tyłu. Skoro jest coraz więcej specjalistycznych produktów, trzeba szczególnie zwracać uwagę na to, żeby stosować je zgodnie z przeznaczeniem. Produkt specjalistyczny ma podstawową cechę: działa lepiej, ale zakres stosowania jest zawężony. Moja ŚP Babcia mawiała o produktach typu „Balsam na podagrę, rozwolnienie i insekty”, że jeśli coś jest do wszystkiego, to na pewno jest do niczego. Często spotykam się z „ciekawymi” pomysłami na innowacyjne zastosowania przeróżnych produktów. Kilka razy zdarzyło mi się spotkać z pomysłem mieszania zaprawy klejowej podstawowej z klejami elastycznymi, żeby otrzymać coś pośredniego: niby trochę lepszy, bardziej elastyczny, ale za to tani. To tak, jakby pomieszać piwo z wódką, smaku to nie ma, a efekt jest nieprzewidywalny. Innym razem ktoś zaciągał lamperie, czyli nienasiąkliwe podłoża cienką warstwą kleju elastycznego o dużej przyczepności, żeby potem montować płytki na klej podstawowy. Nic bardziej błędnego: Cienka warstwa kleju nie przykrytego płytką szybko straci wodę, zanim powstaną wiązania cementowe. Będzie się sypać pod dotknięciem ręki. Cały łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo. Skoro warstwa szczepna jest słaba, nawet dobry klej nic nie pomoże. Ktoś się kiedyś chwalił, że przykleił płytki na torf (bo kleju zabrakło a torf też był w workach) i trzymały się przez tydzień.(…nazwisko znane redakcji).. „Polak potrafi” i pomysłowość jego nie zna granic (rozsądku). Nie zrozumcie mnie jednak źle, nie namawiam do zaniechania poszukiwań własnych rozwiązań. Zawsze należy opierać się na wiedzy budowlanej i kierować się zdrowym rozsądkiem. Proponuję nawet stworzenie na łamach naszej gazety giełdy dobrych pomysłów. Przysyłajcie listy ze swoimi doświadczeniami i pomysłami, będziemy je drukować. Już dziś możemy zacząć: Na targach „Aqua San” w trakcie rozmowy w grupie kolegów po fachu wymienialiśmy doświadczenia. Bardzo spodobał mi pomysł na odcinanie od ściany elementów przyklejonych na silikon. Nie zawsze można podejść z nożem za umywalkę czy lustro, łatwo o uszkodzenie tych elementów w trakcie demontażu. Bardzo dobrze sprawdza się do tego celu struna do gitary. Musi to być oczywiście struna stalowa, owinięta wzdłuż cienkim drucikiem, dzięki czemu spełnia funkcję elastycznej piły. Można je kupić w sklepach muzycznych, ich symbole to: d; a; e2; podane w kolejności od najcieńszej. Kiedy będziecie je kupować, zostawcie na budowie ciuchy robocze, poćwiczcie z łopatą, jak się trzyma gitarę pod pachą. Nie mówcie też w sklepie, co z tym będziecie robić, bo wezmą Was za profanów. Życzę powodzenia z nowymi doświadczeniami, Wasz Paweł Zawodowiec. Wasz Paweł Zawodowiec |
Copyright © Polskie Zrzeszenie Płytkarzy